MECZ O MISTRZOSTWO KLASY C
JUNAK WARSZAWA - KARMAZYN

3 listopada 2001, godz.14.00
Stadion Junaka na Zaciszu
KIBICÓW: ok.30 (w tym jeden chuligan z fanclubu Karmazyna: "Ostatnia Siła Warszawy")
Mecz nr 74 w historii Karmazyna (71 w lidze)
Mecz o mistrzostwo Klasy C, Kolejka 11

JUNAK
WARSZAWA

4:3
(2:1)


KARMAZYN
WARSZAWA
BRAMKI

1:1 Kuźmiński 27' (as.M.Gnoiński)

2:2 Dąbrowski 63' (as.Kuźmiński)

3:3 Dąbrowski 89' (as.Marciniak)

1:0 x 12'

2:1 x 38'

3:2 x 72'

4:2 x 90k.
SKŁAD
Jerzak vel Dobosz - Floryan, Ł.Gnoiński, Marciniak, Kulpiński - M.Gnoiński, Langier, Marzec, Dobski (46.Szatkowski 56.Furtek) - Kuźmiński, Dąbrowski
Trener: Jerzy Ksionda
KARTKI: -

PRZED MECZEM
TURKUSOWE STROJE

Na ostatniego przeciwnika w rundzie jesiennej los wyznaczył nam Junaka Warszawa - drugą ekipę z naszej ligi, która ma własną stronę internetową.
W tym meczu wykazaliśmy się nie lada gestem. Junak gra w czerwono-czarnych koszulkach, my w czerwonych, więc sędzia mógłby nakazać gospodarzom zmianę strojów. Tym razem nasz trener wyczarował jednak kolejne stroje w barwach zielonkawo-niebieskawych - prościej więc napisać turkusowych.
Powiedzieli przed meczem:
Michał Gnoiński: Czy ty jak lejesz to siadasz na klopie?
Adrian Langier: A wiesz, że czasami tak.

MECZ
EMOCJE DO KOŃCA

Mecz był naprawdę emocjonującym widowiskiem. Akcje z obu stron, dużo bramek, emocje do samego końca. Szkoda tylko, że Karmazyn musiał schodzić kolejny raz z boiska z opuszczoną głową.
Zaczęło się od ataków Junaka. Tym razem na boku obrony nie radził sobie Paweł Kulpiński. Nie miał jednakże wytłumaczenia swej słabej postawy, gdyż grał z siódemką, a nie z dziesiątką jak ostatnio. W 12 minucie wynik zmienił się poraz pierwszy. Zawodnik (nazwisko podam jak Junak napisze strzelców goli na stronie) Junaka znalazł się sam na sam z bramkarzem po czym sprytnie go przelobował. Karmazyn jednak walczył i nie złożył broni. Nacierał z pasją co przyniosło gola. Wreszcie pokazał się Hubert Kuźmiński, który nie dał sobie w kaszę dmuchać i po podaniu ze skrzydła Michała Gnoińskiego doprowadził do wyrównania. Przed przerwą Junak zdołał jednak strzelić kolejnego gola. Również zaspali obrońcy zostawiając zawodnika w pasiastych strojach sam na sam z bramkarzem.
W przerwie trener przyznał, że Junak jest ciężkim przeciwnikiem, gdyż prezentuje niezły techniczny futbol tylko gra zbyt leniwie. Oprócz tego nie sprzyjała takiemu stylowi gry murawa, która była mieszaniną błota z błotem.
Karmazyn w drugiej połowie doprowadził do wyrównania. Do dośrodkowania Huberta Kuźmińskiego wyskoczył niczym motyl łopoczący kolorowymi skrzydełkami Marcin Dąbrowski i strzelił prosto w bramkarza. Ten jednak nie zdołał pochwycić zabłoconymi rękawicami piłki i ta wpadła do siatki. Na usprawiedliwienie golkipera Junaka trzeba powiedzieć, że ma on zaledwie 15 lat.
Rozwścieczony Junak zaatakował. Tym razem nieporadnością wykazywali się napastnicy z Zacisza, którzy nie potrafili pokonać w prostych sytuacjach bramkarza Karmazyna, który tarzając się niemal w błocie (przez co mógłby zyskać pseudonim Tarzan) ratował swój zespół przed utratą bramki. Nie potrafił jednak uratować tak do końca, gdyż piłka w końcu znalazła drogę do siatki. Tym razem odbijając się od uda Przemysława Floryana co spowodowało mały ruch za bramką Karmazyna, gdzie siedzieli młodzi kibice Junaka. Zaczęli krzyczeć: "Ty! Samobója strzelił. Chodźcie! Samobója se strzelili. E! Zobacz! Samobója strzelili". Karmazyn nie poddał się jednak i minutę przed końcem strzelił następną bramkę. Tym razem piękną asystą popisał się Kamil Marciniak. Bramkarz Junaka nie za bardzo zorientował się, gdzie jest piłka. Podobnie Marcin Dąbrowski, lecz ten drugi w końcu zauważył futbolówkę i posłał ją do siatki. Tym razem szczęśliwe ściągacze Marcina (nie piszę dziś Motyla, bo w Junaku grał gość o nazwisku Motyl) sprawiły, że zagrał on niczym rasowy napastnik klasy C. Nie przyniosły one jednak szczęścia Karmazynowi, bo chwilę później jeden z obrońców zagrał ręką w polu karnym i sędzia odgwizdał jedenastkę. Banda kiboli Junaka od razu rzuciła się za bramkę, ażeby widzieć lepiej. Przez cały mecz stali przy ławce rezerwowych mając świetną zabawę krzycząc "Sędzia! Zmiana jest!". Początkowo arbiter był nieco zagubiony, później chyba ich zaczął olewać. Wróćmy jednak do karnego. Piłkarz Junaka pewnie go wykorzystał dając trzy punkty swojej drużynie. Chwilę potem sędzia zakończył mecz.

PO MECZU
CZY ODEJDĄ?

Mecz zakończył się w nieco niemiłej atmosferze. Kilku zawodników zapowiedziało odejście z Karmazyna do Legionu Warszawa. A ponieważ są to zawodnicy, którzy decydowali o grze ofensywnej drużyny w tym meczu (M.Dąbrowski, M.Gnoiński, H.Kuźmiński, K.Marciniak) można przypuszczać, że wiosną będzie ciężko. Najprawdopodobniej z klubu odejdzie też A.Cwojdziński, bo nie chce mu się grać. Przykrą wiadomością jest też prawdopodobne odejście starszego Marciniaka, który pewnie zdradzi Karmazyna i zacznie dopingować Legion. Swoją drogą strata już nie tak bolesna skoro mamy nowych, liczniejszych i żarliwie dopingujących kibiców. Co prawda na meczu z Junakiem był tylko jednen, ale uwzględniając, że jechał ponad godzinę na stadion, trzeba to docenić. Dostał zresztą brawa od Konrada Jerzaka vel Dobosz i Łukasza Gnoińskiego (tych drugich nie widział, bo był daleko i nie patrzył w stronę piłkarzy). Na pewno kibice mniej będą żałować Huberta Kuźmińskiego, który przed meczem powiedział, że gra dla siebie, a nie dla kibiców i dodał: "Jak zaczęli śpiewać: Czerwony sprany to nasz Karmazyn kochany, to chciałem ze wstydu zasłonić twarz koszulką." Co będzie dalej, zobaczymy. Nie wiadomo, czy zawodnicy dostaną swoje karty od prezesa, czy Legion ich będzie chciał i czy nie wrócą błagając na kolanach o to by Karmazyn z powrotem ich przyjął. Czas pokaże.