MECZ O MISTRZOSTWO KLASY C
KS WÓLKA RADZYMIŃSKA - KARMAZYN

20 października 2001, godz.13.15
Stadion w Wólce Radzymińskiej
KIBICÓW: zaledwie 10 (w tym chuligan starszy Marciniak; fanclub Karmazyna: "Ostatnia Siła Warszawy" niestety nie dotarł na mecz - zresztą i tak policja by ich zawróciła)
Mecz nr 72 w historii Karmazyna (69 w lidze - cóż za magiczna liczba)
Mecz o mistrzostwo Klasy C, Kolejka 9

KS WÓLKA
RADZYMIŃSKA

2:5
(1:2)


KARMAZYN
WARSZAWA
BRAMKI
1:0 P.Skarżyński 16' (dobitka po strzale Marca)
2:0 Marzec 33'k. (po zagraniu ręką zawodnika KS-u)

3:1 Dąbrowski 48' (asysta Marzec)
4:1 Langier 64' (po brutalnym faulu na P.Skarżyńskim)
5:1 Kuźmiński 70' (asysta Dąbrowski)



2:1 ktoś tam z Wieliszewa 40'




2:5 ktoś tam znowu 77'
SKŁAD
Jerzak vel Dobosz - Cwojdziński - Niemyski, K.Marciniak, Kujawa (46.Kulpiński) - P.Skarżyński (63.Furtek), Langier, Marzec (70.Bednarczyk), Dobski (23.Boryczka) - Kuźmiński, Dąbrowski
Trener: Jerzy Ksionda
Klimat hools: starszy Marciniak
KARTKI: -

PRZED MECZEM
W TRASIE

Na zbiórce przed meczem zebrało się mnóstwo zawodników. Co prawda niektórzy tak jak Andrzej Bednarczyk i Antoni Niemyski mówili, że wolą jechać do domu niż grać, bo już im się znudziło, ale i tak wszyscy udali się na mecz. Nie obyło się również bez żywej dyskusji pomiędzy Piotrem Skarżyńskim i Arturem Cwojdzińskim, który to oświadczył, że chce by mu zwrócono pieniądze za benzynę. Zawodnik doszedł jednak do porozumienia z prezesem i zgodził się pojechać na mecz.
Właściwie jedyną jak się okazało atrakcją na trasie było mijanie tirówek, które łapały stopa w lesie. Już w Wólce Radzymińskiej trafienie na stadion ułatwiły nam niewątpliwie informacje miejscowych. Warto tu przytoczyć niektóre wypowiedzi:

Marcin Dąbrowski: Gdzie tu jest stadion?
Nawalony miejscowy: Eeeeeeee...????
Marcin: No klub... KS Wólka Radzymińska?
Miejscowy: Aaaaa... KS Wólka Radzymińska... To tam...

Druga rozmowa:
Piotr Skarżyński: Jak dojechać na boisko?
Miejscowy: To skręćcie w prawo i aż do takiego zakrętu, co to o mało się nie wyp...dolicie, a potem znowu w prawo i już tam jest.

Kolejna dyskusja:
Marcin Dąbrowski: Przepraszam boisko to tylko tam, prawda?
Starsza pani: Boisko?
Marcin: No klub?
Pani: A, klub... Te rowery?
Marcin: Nie piłka...
Pani: A tak... To tylko tam.

Po dojechaniu na stadion okazało się, że gospodarzy jeszcze nie ma, a boisko jest całkowicie nieprzygotowane. Po chwili jednak Wólczanie zaczęli się zjawiać, tłumacząc się jakimś pogrzebem... I wykorzystując przysługujące im piętnaście minut spóźnienia przygotowali płytę i bramki, a także wystawili pełen skład. Mecz rozpoczął się.
MECZ
W TRANSIE

Jak się okazało spotkanie było popisem Karmazyna. Najlepszym chyba meczem wyjazdowym Karmazyna... Przynajmniej jeśli chodzi o ofensywę. Nie do poznania był Piotr Skarżyński, który szalał niczym jelonek Bambi na prawym skrzydle raz po raz zagrażając bramce gospodarzy. W 16 minucie w odpowiednim momencie znalazł się w polu karnym i wykorzystał błąd bramkarza, który wypuścił piłkę po strzale Kamila Marca. Karmazyn nie przestawał jednak atakować...
Piotr Skarżyński (o bramce): To szmata była. W 23 minucie nieszczęśliwie kontujowany Marcin Dobski, który powrócił po długiej przerwie do klubu, musiał zostać zmieniony przez debiutującego Michała Boryczkę, który radził sobie poprawnie na lewym skrzydle.
Niesiony hukiem ciszy Karmazyn parł do przodu miażdżąc gości, którzy popełniali kolejne błędy... W 33 minucie jeden z zawodników zagrał ręką na polu karnym... Rzut karny pewnym strzałem po ziemi wykorzystał Kamil Marzec. Piłka skozłowała po klepisku i wpadła do siatki.
Karmazyn troszkę się rozprężył, co wykorzystali zrozpaczeni gospodarze. Jeden z nich wyłuskał piłkę po rzucie rożnym i z bliska posłał do siatki obok rozpaczliwie, niczym wielkanocny kurczaczek, interweniującego bramkarza Konrada "Czternasta Dziesięć" Jerzaka vel Dobosz. Zrobiło się 2:1 i w poczynania piłkarzy wkradły się nerwy. KS chciał jak najszybciej wyrównać przed przerwą. Szczęśliwie dla Karmazyna nie udało mu się. Nie pomógł nawet spóźniony sobowtór Karwana o barwnym imieniu Dziuniek, który pojawił się na boisku w końcówce...

W przerwie trener udzielił kilku wskazówek, które są mało ważne, więc nie będę ich tu przytaczał. Zmienił też Rafała Kujawę na Pawła Kulpińskiego. Powiedział też, że powinniśmy wygrać dwiema bramkami ten mecz, co będzie jak najbardziej sprawiedliwym wynikiem.

Już na początku drugiej połowy słowa trenera zaczęły się sprawdzać. Podanie Kamila Marca wykorzystuje czekający niczym sęp na piłkę Marcin Dąbrowski... Cena tego piłkarza bez wątpienia rośnie.
Niedługo potem doszło do dwóch istotnych i przykrych wydarzeń. Akcję KS-u piękną interwencją zatrzymuje Konrad Jerzak vel Dobosz rzucając się pod nogi piłkarzowi gospodarzy i wyłuskując piłkę. Niestety przeciwnik chyba miał dużą wadę wzroku, albo był głupim ch..., bo z całym impetem staranował głowę bramkarza. Interwencję tę golkiper okupił rozcięciem wargi, chyba złamaniem nosa i lekkim wstrząsem mózgu. Zdecydował się jednak kontynuować mecz. Zawołał tylko do kibiców: Chusteczkę mi dajcie..., na co zareagował od razu najwierniejszy fan Karmazyna starszy Michalak oddając mu swoją ostatnią: Masz nieużywana jest, tylko się trochę w kieszeni wygniotła.
Chwilę po tym wydarzeniu doszło do następnego brzemiennego w skutkach. Grający prezes Piotr Skarżyński grający chyba mecz życia został brutalnie sfaulowany w okolicy pola karnego... Stracił przytomność i musiał zostać zmieniony przez Mateusza Arnolda Furteka. Zemsta Karmazyna była jednak niemal natychmiastowa. Rzut wolny po faulu bezwzględnie wykorzystał Adrian Langier posyłając piłkę do siatki po bezpośrednim strzale na bramkę.
Niedługo później obudził się z letargu bramkowego mistrz asyst Hubert Kuźmiński i wykorzystał piękne podanie Marcina Dąbrowskiego (którego cena znów wzrosła)... To był już pogrom...
Wólka zdołała jeszcze strzelić gola, który nie zaważył na wyniku... 5:2 dla Karmazyna, ale...

PO MECZU
W STRESIE

Niestety ktoś z Wólki zażyczył sobie sprawdzenia karty zawodniczej jednego z zawodników, który jakoby miał grać w innym klubie. Powstało pewne zamieszanie, nad którym w wyniku szoku pofaulowego nie mógł zapanować Piotr Skarżyński, który nie wiedział, co się dzieje. Niestety cała sytuacja obróciła się przeciw Karmazynowi... Czy grozi nam walkower? To się okaże... Niestety kara może być naprawdę wysoka... Czy klub zginie? Na pewno nie... Apelujemy tu jednak do wszystkich kibiców: POMÓŻCIE KARMAZYNOWI!!!!