MECZ O MISTRZOSTWO KLASY C
KARMAZYN WARSZAWA - LEGION WARSZAWA

14 października 2001, godz.10.27
Boczne Boisko Delty W-wa
KIBICÓW: ok.20 (w tym jeden kibol Legionu w barwach Legii)
Mecz nr 71 w historii Karmazyna (68 w lidze)
Mecz o mistrzostwo Klasy C, Kolejka 8

KARMAZYN
WARSZAWA

2:6
(0:4)


LEGION
WARSZAWA
BRAMKI
32' Dąbrowski (bez asysty)
50' Bludnik (asysta Kuźmiński)
SKŁAD
rezerwowy bramkarz Legionu (31. pierwszy bramkarz Legionu) - Furtek, Langier, Szatkowski, Floryan - 31.Cwojdziński, P.Skarżyński, Marzec - Bludnik, 25.Dąbrowski, 31.Kuźmiński
zawodnicy, którzy dojechali w trakcie meczu: Dąbrowski (ok.25 min.), w przerwie: Cwojdziński, Kuźmiński
Mecz trwał 60 minut (2 połowy po 30 minut!) Trener: Jerzy Ksionda
Liczenie kibiców: Marcin Szatkowski
Przywiązanie do barw: Hubert Kuźmiński
Pomylenie godziny meczu: Konrad Jerzak vel Dobosz
Starszy Marciniak z bratem nie pojawili się na meczu – byli po imprezie.
KARTKI: -
Stary Karmazyn powrócił!!!!! ( a może on nigdy nie zginął? :) - przyp.Konrad JvD)

Przegraliśmy 6 : 2 co jest satysfakcjonującym wynikiem!!!
Mogliśmy przecież przegrać walkowerem 3 : 0 i zapłacić karę 600 zł – nie dużo brakowało. Ale od początku:

O 9:45 na Karmazyn Arena pojawiło się 6 zawodników gospodarzy. Nie było wśród nich Marcina Szatkowskiego, który miał przy sobie karty zawodników!!!! (zawodnik myślał, że mecz jest o 14.00 – taka informacja widniała w internecie) Po szybkim telefonie do niego, nasz zawodnik zawodnik pojawił się na boisku 30 minut poźniej tzn o 10:15 (na szczęście nie zapomniał o kartach – został o owej 9:45 obudzony – taksówka, którą jechał pobiła rekord trasy – 15 minut z Ochoty na Sadybę – na wyraźną prośbę zawodnika :"Pan jedzie szybko, bo jak mnie tam nie będzie o 10:15 to mnie zabiją")
Sędzia niestety odgwizdał walkowera – równo o 10:15. Na nic zdały się prośby OBYDWU drużyn. Prezesi obu klubów bardzo prosili sędziego o rozegranie meczu (Prezes Karmazyna nie chciał płacić za walkowera, a prezes Legionu nie był usatysfakcjonowany zwycięstwem tylko 3:0).
Postanowiliśmy więc zagrać sparing. Sędzia zaoferował, że może nam posędziować. Zgodziliśmy się. Postanowiliśmy zagrać dwa razy po 30 minut.

Zaczął się mecz. W drużynie Karmazyna gościnnie wystąpił rezerwowy bramkarz naszego przeciwnika (bramkarz Karmazyna nie zjawił się na meczu). W sumie było nas 8!!!!! Broniliśmy się całą drużyną. Na nic to się zdało. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy 4:0. W trakcie pierwszych 30 minut pojawiła się nasza gwiazda – słynny “Motyl” Dąbrowski Wniósł wiele ożywienia w naszych poczynaniach, niestety sam nic nie zdziałał.

Przerwa: Do zawodników Karmazyna podchodzi sponsor, a zarazem trener Legionu. Mówi: "Kilku z was widziałbym chętnie w naszym zespole na przykład nr 4 i o ty (wskazanie na Motyla)" Argumentował mocno: "Będziemy grać w 4 lidze, to jest nasz cel."
Powiedzieli także: Artur Cwojdziński (przyjechał z 5 minut wcześniej) do sędziego "Pan nam nie niszczy Karmazyna" a Hubert Kuźmiński (przyjechał z Cwojdzińskim) – całuje koszulkę Karmazyna wykrzykując "Nie sprzedamy NASZEGO ZESPOŁU!"

Po wbiegnięciu na boisko dowiedzieliśmy się, że sędzia zamiast walkowera w protokole uwzględni wynik meczu!!!! (po błaganiach naszego Pana prezesa – "Klub nam się rozpadnie")
Do drugiej połowy przystąpiliśmy już w 11!!! Na pozycji golkeepera doszło do zmiany – zamienili się bramkarze obu drużyn (tzn Legionu:) . Trener gości: "Niech teraz nasz podstawowy bramkarz sobie po broni". Na boisku pojawili się także Cwojdziński i Kuźmiński.
Drobne zmiany w ustawieniu i ruszamy.
Zaczęliśmy od ataków, goście się gubili. Wykorzystał to Motyl i po minięciu jednego zawodnika i wyprzedzeniu dwóch innych wpakował piłkę do siatki 4:1.
Niestety goście się obudzili.
Później dwie bramki Legionu, nie wykorzystany karny Motyla i bramka (tego bruneta co nie wiem jak się nazywa) (chyba Bludnik, ale jeszcze to sprawdzę - przyp.K.JvD) po podaniu z lewej strony Kuźmińskiego. Koniec meczu.

Na początku drugiej połowy powiedział:
Adrian Langier: "Ty, z jakim ja numerem gram?"
Ktoś: "Z 4"
Adrian Langier: (z dumą pamiętając jak trener Legionu mówił, że widziałby nr 4 u siebie w drużynie) "Dobrze wiedzieć"

Po meczu powiedzieli:
Hubert Kuźmiński: "Ta druga połowa to była jakaś krótka"
na to któryś z piłkarzy :
"Przecież graliśmy po 30 minut" Hubert Kuźmiński: "No co ty?"

Marcin Dąbrowski: "Żeby tu dojechać to chyba cały bak zużyłem, tak się spieszyłem" (o dziwo bez przekleństw)
Prezes: (tradycyjnie) "Kto ma składkę???"


relacja: Marcin Szatkowski


od webmastera: Przepraszam jeszcze raz za wpisanie złej godziny rozpoczęcia meczu na stronie. Mam nadzieję, że się to już więcej nie powtórzy. Zresztą nie mi pierwszemu zdarza się podać złą godzinę.