MECZ O MISTRZOSTWO KLASY C
RAPID-BUS WARSZAWA - KARMAZYN

7 października 2001, godz.16.00
Boczne boisko bocznego boiska Hutnika Warszawa
KIBICÓW: ok.20
Mecz nr 70 w historii Karmazyna (67 w lidze)
Mecz o mistrzostwo Klasy C, Kolejka 7

RAPID-BUS
WARSZAWA

3:3
(2:2)


KARMAZYN
WARSZAWA
BRAMKI
1:0 Langier 12' (asysta Rutkowski)
2:0 Rutkowski 22' (asysta Marzec)



3:3 Dąbrowski 80' (dobitka po strzale Marciniaka)

2:1 piłkarz Rapidu 31' (dobitka po rz.karnym)
2:2 piłkarz Rapidu 40'
2:3 ten sam piłkarz co wyrównał 61'
SKŁAD
Jerzak vel Dobosz - Cwojdziński - Floryan, K.Marciniak, Ł.Gnoiński - Rutkowski, Langier, Marzec, Bludnik (46.Kunicki) - M.Gnoiński (46.Kuźmiński), Dąbrowski
Trener: Jerzy Ksionda
Rezerwowi: Szatkowski, Furtek
Dowiezienie kart: Andrzej Bednarczyk
KARTKI: -

PRZED MECZEM
STROJE NA LEWĄ STRONĘ

Na mecz derbowy wszyscy zjeżdżali się na własną rękę. Niestety autokar klubowy nie mógł być podstawiony pod siedzibę naszego klubu i stamtąd zabrać piłkarzy, ze względu na to, że tak naprawdę nikt nie wie, gdzie jest siedziba klubu. A poza tym nie ma autokaru klubowego.
Przed meczem pojawili się byli piłkarze Karmazyna, a także Andrzej Bednarczyk, który otrzymał od prezesa niezwykle odpowiedzialne zadanie dowiezienia na mecz kart zawodniczych. Niewiele brakowało, a Karmazyn zagrałby naprawdę w rezerwowym składzie, albo w ogóle by nie zagrał. Szczęśliwie niektórzy zawodnicy, których nie spodziewaliśmy się na meczu, pojawili się jeszcze przed jego rozpoczęciem i mogli zagrać.
Do intrygującego wydarzenia doszło tuż przed gwizdkiem. Jako że Karmazyn przyjechał w swych tradycyjnych barwach, a drużyna gospodarzy miała koszulki w stylu AS Monaco: czerwono-białe, należało dokonać zmiany strojów. Zmuszony do tego przepisami zespół Rapid-Busu zastosował wariant B, wynikający z braku wariantu A tzn.braku rezerwowego kompletu strojów. Zawodnicy założyli więc koszulki na lewą stronę, która była nieco jaśniejsza i znacznie już ułatwiła rozróżnianie zawodników obydwu ekip. Problemem pozostało tylko odczytywanie numerów z koszulek.

MECZ
PIERWSZY REMIS GOŚCI

Wydawało się, że przeciwnik będzie łatwą przeszkodą do pokonania. Rapid-Bus nie zdobył jak do tej pory żadnego punktu. A Karmazyn miał już ich na koncie kilka. Początkowo wszystko wskazywało na to, że tak rzeczywiście będzie. Karmazyn nacierał niczym wygłodniałe lwy na wypłoszoną antylopę, co przyniosło praktycznie od razu efekt. Rzut wolny, Radosław Rutkowski lekko podaje piłkę do Adriana Langiera, który mocnym strzałem nie daje szans bramkarzowi. Niedługo później Kamil Marzec doskonale znajduje Radosława Rutkowskiego, który kończy piękną akcję następną bramką. Wydaje się, że Karmazyn odniesie wysokie zwycięstwo. Ekipa gości przewyższa drużynę gospodarzy ograniem, techniką i innymi takimi. Ale niestety, wydarzenia błyskawicznie się zmieniają.
W 29 minucie Przemysław Floryan fauluje Rapid-Busowca w polu karnym i sędzia bez chwili wahania dyktuje jedenastkę. Strzał z jedenastu metrów broni Konrad Jerzak vel Dobosz, lecz niestety piłka trafia ponownie do niefortunnego strzelca, który tym razem naprawia już swój błąd. 2:1. Piłkarze Karmazyna próbują grać swoje, ale niestety szczęście znów uśmiecha się do gospodarzy. Podanie do stojącego na spalonym siedemnasto-, czy ileś tam letniego napastnika..., nazywajmy go np.Józiem. Sędzia liniowy, eks-piłkarz Karmazyna zresztą, nie reaguje, więc główny puszcza akcję i... remis.
Po przerwie obraz gry nie zmienia się. Karmazyn stara się nacierać, ale robi to nieskutecznie. Czasem broni też bramkarz Rapidu. Wciąż jednak wynik nie zmienia się... Do 61 minuty. Znów młody napastnik Józio w koszulce przewróconej na lewą stronę urywa się obrońcom i ponownie nie daje szans bramkarzowi.
Karmazyn nie ma nic do stracenia. Rzuca się niczym batman z wieżowca na swego przeciwnika... Akcja za akcją. Jeden z kibiców odgryza sobie rękę z nerwów... I w końcu 80 minuta. Kamil Marciniak, brat słynnego chuligana, dopada do bezpańskiej piłki. Strzela, bramkarz broni... Nagle przed leżącym golkiperem pojawia się niczym motyl sam Marcin Dąbrowski i strzela gola. Znów remis... Wynik pomimo rozpaczliwych ataków Karmazyna, nie zmienia się i Rapid-Bus zdobywa pierwszy punkt w swojej historii. Musiał na to czekać do siódmego meczu ligowego... My trochę dłużej...

PO MECZU
KREW

Powiedzieli po meczu:
Kamil Marciniak: Napisz w internecie, że krew była na boisku, bo rozwaliłem sobie kolano.
Piotr Skarżyński - nic nie powiedział, bo jest chory i leży w łóżku i bierze prochy.