MECZ O MISTRZOSTWO KLASY C
KARMAZYN WARSZAWA - WISŁA II JABŁONNA

31 września 2001, godz.15.30
Boczne Boisko Delty W-wa
KIBICÓW: ok.30
Mecz nr 69 (cóż za magiczna liczba :-) w historii Karmazyna (66 w lidze)
Mecz o mistrzostwo Klasy C, Kolejka 6

KARMAZYN
WARSZAWA

1:2
(1:1)


WISŁA II
JABŁONNA
BRAMKI
1:0 13' Dąbrowski (asysta M.Gnoiński)
1:1 24' gościu z Jabłonnej
1:2 87' inny gościu z Wisły II
SKŁAD
Jerzak vel Dobosz - Lisiecki, Marciniak, Ł.Gnoiński, Niemyski (64.Furtek) - Szatkowski (46.Floryan), Dąbrowski, Marzec, P.Skarżyński - M.Gnoiński, Kuźmiński
Trener: Jerzy Ksionda
Liczenie kibiców: ja
Emocje boiskowe: Hubert Kuźmiński
Sędzia liniowy: starszy Marciniak
KARTKI: -

PRZED MECZEM
PIŻAMY

Przed meczem doszło właściwie do dwóch istotnych zdarzeń. Pierwszym była kwestia strojów. Wisła gra normalnie na czerwono, tak jak Karmazyn. Jedna z drużyn miała się więc przebrać. I o dziwo tym razem Karmazyn nawet był przygotowany na taką okoliczność. Zielonkawo-turkusowe stroje załatwione przez trenera czekały już na wyjęcie z plecaków, gdy ktoś z Jabłonnej powiedział: "Przecież oni w czerwonych też grają, przebieramy się". Zawodnicy z Wisły przywdziali więc gustowne niebieskie uniformy, na które Łukasz Gnoiński zareagował słowami: "Zupełnie jak piżamy".
Następnym, istotnym jak się później okazało dla przebiegu meczu, wydarzeniem był przyjazd sędziego, a dokładnie jego osoba znana wszystkim fanom futbolu C-klasowego. Siwy, niziutki pan z petem w ustach pojawił się w szatni co wywołało okrzyki: "K...., tylko nie on". Oczywiście w pamięci zawodników pozostają do dziś mecze sędziowane przez owego pana. Na jednym z nich, w Zegrzu, został nawet pobity przez miejscowego zawodnika, jednakże brakowało mu odwagi, by odgwizdać walkower. O tym że wiele brakuje mu do sędziowania w klasie B, albo trampkarzom świadczą jego popisy na boisku, o których za chwilę.
Już przed meczem sędzia rozpoczął swoje gwiazdorskie show, eliminując jednego z zawodników Wisły, który miał nieważne badania. Po chwili rozpoczął mecz i kontynuował swój mierny spektakl.

MECZ
BYŁ SPALONY?

Rozpoczęło się cudownie. Podanie Michała Gnoińskiego wykończył sprytnym strzałem Marcin "Motyl" Dąbrowski nie dając absolutnie szans rzucającemu się rozpaczliwie w błoto bramkarzowi gości. Jednakże już niedługo później Wisła II wyrównuje wykorzystując zamieszanie po rzucie wolnym. W międzyczasie "Motyl" Dąbrowski marnuje dogodną sytuację nie trafiając w piłkę, która ku jego zdumieniu nie odbiła się od ziemi, a osiadła na niej. Nie dziwi to jednak, gdy powiem, że ta ziemia była tak naprawdę gęstym, brudnym błotem.
To właściwie wszystkie czysto piłkarskie wydarzenia. Czas przyjrzeć się pracy sędziego. Jego kunszt objawił się w sytuacji, gdy piłka została podana dwóm zawodnikom z Jabłonnej, którzy stali na ewidentnym spalonym. Sędzia puścił akcję, szczęśliwie dla Karmazyna zakończoną kompletnie beznadziejnie przez Wiślaków. Co więcej zwrócił się z pytaniem do stopera z Warszawy Gnoińskiego Łukasza: "Był spalony?". Usłyszawszy odpowiedź: "Był", powiedział: "Acha" i kontynuował swój muppet show.
W drugiej połowie osiągnął szczyt. Sytuacja wyglądała następująco: dośrodkowanie Wiślaków, do piłki wyskakuje jeden z zawodników popychany przez Przemysława Floryana, nie udaje mu się uderzyć głową piłki, toteż niemalże chwyta ją w ręce i takim koszyczkiem ułożonym z dłoni wpycha piłkę do bramki... Pojawiają się dwa rozwiązania, albo ręka, albo karny (faul obrońcy Karmazyna)... Co wybiera sędzia: "Bramka", krzyknął pokazując na środek boiska. Piłkarze Karmazyna zaczynają wykrzykiwać: "No, ale ręka była". Sędzia używa więc swojego tradycyjnego słowa: "Acha" i pokazuje, że Karmazyn ma rzut wolny i bramki nie ma. Po prostu nikt nie wie, co się dzieje...
Ostatnie minuty również należą do bohatera meczu. Rzut wolny bity przez Wisłę. Piłka uderzona mocno w górny róg bramki wpada do siatki. Sędzia jednak nic nie robi sobie z faktu, że pod samą linią stał zawodnik Wisły... a stał na ewidentnym spalonym, absorbując ewidentnie bramkarza, gdyż piłka przelatywała tuż obok niego i mógłby nawet ją uderzyć... Co robi jednak sędzia: "Bramka" - mówi. Piłkarze Wisły szaleją, pokładając się na wilgotnej i brudnej murawie, po której przed meczem łaził zaskroniec. Tymczasem na murawę wbiega sędzia liniowy - nomen omen chuligan Karmazyna - starszy Michalak. Wykrzykuje w stronę sędziego: "No ale przecież spalony ewidentny był". Siwy pan postanawia jednak zignorować kłócącego się asystenta zapowiadając, że Karmazyn zostanie ukarany za to, że sędzia liniowy wbiegł na boisko... Po prostu klasa C...
PO MECZU
A MY SWOJE: KLASY C SĘDZIOWIE TO... NIE UMIEJĄ SĘDZIOWAĆ
Powiedzieli po meczu:
Piotr Skarżyński: Mamy 450 zł długu. Nikt nie chce płacić składek.
Marcin Dąbrowski: Tak mi zaje...ali, że ich chyba udupię.

Ja już nie robię żadnych statystyk, bo tak się skupiam na liczeniu strzałów, że później takie szmaty wpuszczam, że cała moja rodzina się wstydzi.