DĄB WIELISZEW - KARMAZYN |
23 sierpnia 2001, godz.15.30 Estadio da Luz w Wieliszewie KIBICÓW: ok.50 Mecz nr 68 w historii Karmazyna (65 w lidze) |
||||
Mecz o mistrzostwo Klasy C, Kolejka 5
|
||||
BRAMKI
|
||||
SKŁAD M.Marciniak - Cwojdziński - Floryan, K.Marciniak, Ł.Gnoiński - Kuźmiński (55.Furtek), P.Skarżyński (60.Mazurkiewicz), Dąbrowski, Stępień (30.Rutkowski) - M.Gnoiński, Marzec Zagrał też Bludnik, ale nie wiem, za kogo wszedł. Trener: Jerzy Ksionda Liczenie kibiców: Łukasz Gnoiński Oficjalny fanclub Karmazyn hools ultras forewa: starszy Marciniak tym razem w pierwszym składzie na bramce |
||||
KARTKI: - |
PRZED MECZEM OKULARY MARCINIAKA STARSZEGO
Co się nieczęsto zdarza, pojechaliśmy na mecz oszałamiającą (lub normalną, jak kto woli...) liczbą zawodników - było nas 14 (!!!). Miłym zaskoczeniem było również to, iż nie mieliśmy problemów z transportem. Większości kierowców dojazd do Wieliszewa nie sprawił kłopotu, jednakże jeden samochód dojechał aż do... Nowego Dworu Mazowieckiego. Warte odnotowania są też nowe stroje, w które, dzięki operatywności p. Jerzego Ksiondy (Trenera) mieliśmy możliwość się ubrać. Inrygujący był tylko herb naszyty na koszulkę. Otóż było tam napisane... TWENTE... ;-))) Powiedzieli przed meczem: Piotr Skarżyński (do Michała Marciniaka...bramkarza (!)): Czy ty w ogóle coś widzisz bez okularów?
MECZ KLASY C SĘDZIOWIE TO.... itd.
Sam mecz nie był wielkim widowiskiem. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem uczczono minutą ciszy pamięć ofiar zamachu w Nowym Jorku. Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków warszawskiej drużyny, przeplatanych nielicznymi kontrami gospodarzy. Jednak obrońcy obydwu drużyn spisywali się bez zarzutu. Ułatwiała im to na pewno bardzo nierówna murawa, przez którą niejednokrotnie kończyły się (nawet dobrze zapowiadające się) akcje. Aż do 20 minuty. Wtedy to Hubert Kuźmiński wykonał rzut wolny z okolic środka „szesnastki”. Wrzucił miękko piłkę na 11 metr, do nie obstawionego Kamila Marca, a ten bez problemu pokonał bramkarza gospodarzy. Po strzeleniu gola Karmazyn cofnął się. Nie pomagały bojowe okrzyki Michała Marciniaka. Dąb zaatakował. Kilkukrotnie nasz bramkarz popisał się nie lada kunsztem broniąc w sytuacjach „sam na sam”. I kiedy wydawało się że zejdziemy na przerwę z prowadzeniem, gospodarze przeprowadzili akcję skrzydłem. Wrzucona piłka przekroczył linie końcową już nad bramką oraz odbił się ok. 1.5 m za nią. Pewny skutecznej akcji obronnej Łukasz Gnoiński „odpuścił” już piłkę i czekał na jej oddanie przez zawodnika Dębu. Lecz ten przyjął piłkę, cofnął się na pole karne i oddał strzał. M. Marciniak sparował piłkę na poprzeczkę lecz przy dobitce nie miał już szans... SKANDAL!!! Najwidoczniej młody sędzia, wystraszony groźbami miejscowych kibiców, postanowił sprawić im prezent... No cóż, taki jest urok gry w Klasie C. W szatni bojowe okrzyki przeplatane były z „wieszaniem psów” na sędziego... Jednakże postanowiliśmy udowodnić w sportowej walce kto jest lepszy. No i pokazaliśmy... MIZERIĘ!!! O pierwszych 20 minutach można powiedzieć, że w naszym wykonaniu się tylko odbyły... Warta odnotowania jest jedynie bramka dla gospodarzy w 55 minucie. Na prawym skrzydle napastnik Dębu oszukał Ł. Gnoińskiego i wrzucił piłkę w pole karne. Tam kilku obrońców dało się przeskoczyć jednemu napastnikowi i ... 1:1. Od tej pory Karmazyn starał się ruszyć do bardziej zdecydowanych ataków. Nareszcie udało nam się wyjść z własnej połowy. Ale strzałów było jak na lekarstwo... Lecz ambicja modych piłkarzy ze stolicy została nagodzona w 87 minucie. Precyzyjne dośrodkowanie w pole karne wykorzystał pięknym strzałem głową Michał Gnoiński.
PO MECZU REFLEKSJE POMECZOWE
Trener: Mogliśmy wygrać albo przegrać... (ale zremisowaliśmy! (przyp. JA))
Piotr Skarżyński: Kto nie zapłaci składek na następny meczu, ten nie gra!
|