MECZ O MISTRZOSTWO KLASY C
KS NOWINKI - KARMAZYN WARSZAWA

9 września 2001, godz.15.53
Stadion Narodowy w Nowinkach
KIBICÓW: ok.40
Mecz nr 66 w historii Karmazyna (63 w lidze)
Mecz o mistrzostwo Klasy C, Kolejka 3

KS
NOWINKI

0:7
(0:5)


KARMAZYN
WARSZAWA
BRAMKI
Nastrzelali się dla tych Nowinek, ale nie wiem kto
SKŁAD
Jerzak vel Dobosz - Cwojdziński, Langier, Marciniak, Szatkowski - Furtak, Banaszczak, Gnoiński, Waszkiewicz - M.Gnoiński, Kuźmiński
Trener: Jerzy Ksionda
Liczenie kibiców: Konrad Jerzak vel Dobosz
Oficjalny fanclub Karmazyn hools ultras forewa: starszy Marciniak został niestety w domu - uczy się
KARTKI: chyba na mięso

PRZED MECZEM
JAK ZA DAWNYCH LAT

Na zbiórce przed meczem pojawiło się tylko 8 piłkarzy. Nie było również zawodnika, który miał przywieźć zapasowe stroje. Powróciliśmy, więc do stylu organizowania spotkań z początku historii Karmazyna. W awaryjnym trybie udało się jednak sprowadzić kilku piłkarzy, tak więc do meczu gotowa była pełna jedenastka. Niestety to nie było jedyne nasze zmartwienie. Po przebyciu tysięcy kilometrów zawitaliśmy w Nowinkach i okazało się, że przyjechaliśmy spóźnieni o 30 minut. Okazało się, że nieobecny prezes zorganizował zbiórkę godzinę za późno. Szczęśliwie, dzięki życzliwości gospodarzy, mogliśmy rozegrać mecz. Nie dziwię im się jednak. Walkower nie jest satysfakcjonujący w przypadku gry z naszym zespołem. Szczególnie, że Nowinki ogrywały nas już w stosunku 9:0, czy 11:2. Życzliwością wykazali się również pożyczając nam dwie koszulki (sami grali w rezerwowych). Jedynie ośmiu graczy występowało w oryginalnych strojach Karmazyna. Jeden grał w koszulce reprezentacji Czech, dwóch w koszulkach Nowinek.
Przed meczem nie obyło się również bez pirotechnicznych popisów kibiców. Grupa dzieciaków odpaliła dla zabawy kilka petard w taczce stojącej za bramką.

Powiedzieli przed meczem:
Jerzy Ksionda: Mam nadzieję, że wyśrubujemy rekord dwóch meczów z rzędu bez porażki.
MECZ
TAKŻE JAK ZA DAWNYCH LAT

Mecz bez specjalnej historii. Tracimy mnóstwo bramek oddając zaledwie jeden celny strzał na bramkę. Po prostu wrócił dawny Karmazyn. Wydawało się już, że lata, gdy przegrywaliśmy dziesięcioma bramkami, minęły bezpowrotnie. Jak widać wydawało się tylko. No cóż, po dwóch meczach bez porażki przyszedł zimny prysznic. Nie jesteśmy jeszcze mistrzami świata. Trzeba nam więcej pokory... Takiej jak wtedy, gdy przegrywaliśmy wszystko.
Jeśli chodzi o wydarzenia na boisku, można je podsumować w ten sposób: bramka dla Nowinek, bramka dla Nowinek, bramka dla Nowinek, bramka dla Nowinek, bramka dla Nowinek, przerwa, bramka dla Nowinek, bramka dla Nowinek. Da się jednak zauważyć, że drugie połowy w tym sezonie, w przeciwieństwie do poprzednich, są dużo lepsze w naszym wykonaniu. Kiedyś początkowo rzucaliśmy na kolana przeciwnika, który szybko się podnosił i niszczył bezpowrotnie wszystkie nasze nadzieje. Teraz jest odwrotnie. Najpierw przeciwnik rzuca nas na kolana, a potem już nie chce mu się dobijać skulonego jak przestraszony psiak Karmazyna.

PO MECZU
NIC SIĘ NIE STAŁO, CHŁOPAKI NIC SIĘ NIE STAŁO

Każdy zespół ma gorsze dni. My mieliśmy normalny dzień. Po prostu zagraliśmy jak zawsze. Ambitnie, choć bez jakiegokolwiek pojęcia o graniu w piłkę. Na nic zdały się sprytne popisy Łukasza Gnoińskiego, który co i raz udawał, że nie trafia w toczącą się ospale piłkę. Na nic były nieprzemyślane dryblingi Adriana Langiera. Nic nie wynikło też ze sporadycznych, chaotycznych i najczęściej nieskutecznych interwencji Konrada Jerzaka vel Dobosz. Nie przydały się też niepotrzebne rajdy pod bramkę Kamila Marciniaka kończące się najczęściej głupią stratą futbolówki. Podobnie było też z tradycyjnym łapaniem się za głowę i wiecznym narzekaniem Huberta Kuźmińskiego. Karmazyn przegrał, bo był po prostu słaby... Ale czy oni kiedykolwiek nie są słabi.

P.S. Podziękowania dla wszystkich zawodników, którzy gościnnie wystąpili w barwach Karmazyna i dzięki nim uniknęliśmy większej kompromitacji, a także wysokiej kary pieniężnej za walkower. Dzięki!

STATYSTYKA
Co to jest statystyka?